Na serio nie było tam nic strasznego. Zaśmiałem się tylko. Pojechałem nad jezioro. Na jakiejś wielkiej górze siedziała na koniu bardzo ładna dziewczyna. Postanowiłem podjechać.

Zatrzymałem się i zobaczyłem jej wszystkie szczegóły. Miała czerwone włosy i błękitne oczy.
Wjechałem na tą górę. Może to ona była tą Helen-córką dyrektorki.
-Cześć, jestem Kasper-powiedziałem
-Helen-przedstawiła się dziewczyna
-Chciałabyś gdzieś pojechać, coś porobić lub...?-zapytałem
-Eh...ja nie mogę siedzieć bezczynnie na herbatce. Ja muszę ćwiczyć.
-Ja nie biorę testów na poważnie. Przecież to tylko ćwiczenia, nic się tam nikomu nie stanie-powiedziałem.
Już miałem odjechać, kiedy...ona złapała mnie za ramie i przyciągnęła do siebie.
-Słuchaj, koleś, tam nikogo nie obchodzi czy jesteś słaby czy nie. Tam walczysz. I nic na to nie poradzisz. Prawdziwe gobliny, prawdziwi strzelcy i wszystko przeciwko nam. Więc teraz nie wiem co rób pobiegaj sobie po łąkach, rusałko, a kiedy przyjdzie właśnie chwila sprawdzianu umiejętności to będziesz płakał, że ktoś ukrócił ci palec, bądź NAWET rękę!
-Eee...-zaniemówiłem-No sorry, ale kto tu jest starszy?
-A kto bardziej dojrzały...i...mądrzejszy?
-Ok. Może i powinienem ćwiczyć, ale nie będę robił tego sam-powiedziałem i spojrzałem na nią.
-No dobra-uśmiechnęła się i pacnęła mnie ręką po głowie.
Ruszyła stromizną. Jej klacz świetnie jechała po stromej górze, a Kirke plątała sobie tylko nogi i w połowie zaczęła ładnie STĘPOWAĆ! Kiedy Egon sobie galopowała! Zjechaliśmy z tej górki.
Dziewczyna spojrzała na mnie z lekkim rozczarowaniem i ruszyła dalej.
Wiedziałem, że nie mam u niej szans, ale cóż można spróbować. Poprosiłem Kirke o galop. Moja ślicznotka zareagowała na to od razu.
Helen nagle się zatrzymała.
-Musimy tu zanocować. O tej porze uczniom nie wolno przejeżdżać przez las-powiedziała
-Ehe-przytaknąłem i położyłem na twardej ziemi
Dziewczyna zaśmiała się.
-A może chciałbyś koc?
-Chętnie-powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej. Ona przywiązała swoją Egon do kołka, który wbiła w ziemię. Klacz ułożyła się wygodnie, a Helen położyła się obok niej na czerwonym kocu. Następnego dnia wróciliśmy do domu. Pożegnała się ze mną i poszła do pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz