sobota, 27 lipca 2013
Od Thorne
Helen nie należała do zbyt łatwych do zaprzyjaźnienia osób, ale czego można się spodziewać? Ja sama nie łatwo zawiązuje więzi koleżeńskie, a co dopiero przyjacielskie...
Jednak dało się z nią porozmawiać i czułam, że nie będę już taka osamotniona.
Trzeciego dnia moja współlokatorka gdzieś poszła, pytałam ją gdzie, ale powiedziała, że to jej sprawa. Mogłam się domyśleć, że z tej ,,jej sprawy"
wynikną same kłopoty. I nie myliłam się...
Usłyszałam od strony lasu przeciągły, kobiecy krzyk. Czy to mogła być Helen? Aby się tego dowiedzieć użyłam mojej mocy węszenia. Każda wiedźma nią dysponuje, lecz tylko jedne z najsilniejsze potrafią dobrze z tego korzystać.
Po paru sekundach już wiedziałam, że krzyk należał do Helen. Wiedziałam także, że nie jest sama, towarzyszył jej stwór, którego nie mogłam rozpoznać. Wyczułam jednak, że mimo jest jeden dysponuje wielką mocą i sama Helen go nie pokona.
Wsadziłam klingę do kieszeni i pobiegłam do lasu. Szybko wywęszyłam, gdzie dokładnie się znajduje moja nowa koleżanka i chwilę potem byłam na miejscu.
Helen leżała powalona na ziemi z śmiercionośną raną na ręce. Jej ,,towarzyszem" był krecz, stwór stworzony przez wiedźmy innego klanu, w celu znalezienia lub zabicia kogoś lub czegoś. Wiedziałam, że z nim nie wygram, a na pewno nie sama, Helen nie mogła mi pomóc...
(Helen dokończysz?)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz